magiczna, zaskakująca, czasami denerwująca
piątek, 06 kwietnia 2012

Clifford's Tower to jedna z niewielu pozostałości po zamku królewskim w Yorku, malowniczo położona na wzgórzu, z której mozna obejrzeć panoramę miasta. 

Po wejściu na teren niewielkiej wieży znajdziemy tam dziedziniec i schody, które prowadzą na dach. Dzisiaj Clifford's Tower to nic więcej jak punkt widokowy. Jednak nie zawsze tak było.

W połowie XIII wieku pierwotnie drewniany zamek został zmodernizowany i odbudowany w kamieniu. Na przestrzeni wieków w czasie wojny pełnił rolę obronną a kiedy panował pokój służył jako więzienie. W XVII wieku w okresie wojny domowej Rojaliści dzielnie bronili zamku przeciwko Parlamentarzystom. Jednak wg mnie najważniejsze z wszystkich wydarzeń, w których zamek brał pośrednią rolę, to była masakra Żydów w 1190 roku.

  kamienny model zamku znaleziony na  wikipedii

Rozruchy antyżydowskie wybuchły 16 marca 1190 roku. Na czele motłochu stanęli trzej wysoko postawieni mieszczanie, którzy byli zadłużeni u żydowskich bankierów (lichwiarzy). Ich długi były tak wysokie, iż spłata okazała się niemożliwa. Poprzez sprawnie podsycany antysemityzm wśród prostych mieszkańców Yorku, możnowładcy mieli niespotykaną możliwość wymazania wysokiego zadłużenia. Wszak jeśli wierzyciel umarł, dług przestawał istnieć.  Zdesperowani  i osaczeni Żydzi szukali schronienia w zamku królewskim, gdzie jako bezpośredni poddani króla liczyli na jego protekcję. Jednak oblężeni przez agresywny tłum wspierany przez rycerzy, nie doczekali się żadnej pomocy ze strony wojsk królewskich. A opcji przechrzczenia nie brali pod uwagę. Jedynym wyjściem było zbiorowe samobójstwo. Mężczyźni po wcześniejszym zabiciu swoich żon i dzieci, podpalili się w drewnianej wieży. Zginęło wtedy 150 Żydów Yorku. Od tamtej pory jedna z legend mówi, iż ziemia w Cliford's Tower czasami robi się czerwona od krwi rozlanej tamtej marcowej nocy.

Na tablicy pamiatkowej przy wejściu na wieże znajduję się taka oto informacja:

Piątkowej nocy 16 marca 1190 roku 150 Żydów i Żydówek Yorku szukało pomocy na Zamku Królewskim w tym właśnie miejscu, przed motłochem, podsycanym przez Richarda Malebisse i innych. Woleli zginąć śmiercią samobójczą niż zmienić wiarę. 


 

W tamtym okresie nie był to wyjątek w Europie i w Anglii, gdyż jednym ze skutków ubocznych krucjat była fala antysemityzmu, chyba pierwsza na taką skalę w Europie. Można się doszukiwać wielu skomplikowanych powodów, dlaczego? Jednak tak jak w przypadku Yorku, zwyczajnie chodziło o pieniądze.Rycerze potrzebowali pieniędzy na wyprawy do Ziemi Świętej. Wojna zawsze była droga. Żydzi pieniądze mieli, a ponieważ jako ludzie innej wiary, wyróżniali się ze społeczeństwa, byli łatwym celem jako niewierni. Niestety owe pierwsze pogromy ludności żydowskiej były zaledwie początkiem krwawej historii Żydów w Europie, która swoją kulminację miała w XX wieku. 

sobota, 31 marca 2012

York jest jednym z najpiękniejszych miast w Anglii. Trasy japońskich wycieczek turystycznych do Anglii obowiązkowo prowadzą do Londynu, Bath i właśnie do Yorku. 

Jechałam tam pełna takich właśnie odczuć. Zobaczę coś nowego wspaniałego. Jednak przeliczyłam się w jednym zakresie, zapomniałam, że nie jestem z Japonii, a pochodzę z Polski, a my w Polsce mamy Kraków, Gdańsk, Toruń i wiele innych pięknych miast z dobrze zachowaną zabudową historyczną. Zatem kiedy zobaczyłam York, to moja reakcja była typu, ale przeciaż ja to już gdzieś widziałam. Ja juz spacerowałam po malutkich, ciasnych uliczkach, widziałam średniowieczne mury miejskie. A juz widok na rzekę Ouse , to jakby żywcem wzięty z Torunia lub Gdańska. 

Wycieczka na północ Anglii była dla mnie wyjątkowa pod wieloma względami. Przede wszystkim byłam wtedy w 6 miesiącu ciąży, wiec nasz synek dzielnie nam towarzyszył we wszystkich spacerach. A to przekładało się na moje potworne zmęczenie i zniechęcenia do tego pięknego miejsca. Pod koniec każdego dnia snułam się tam jak lunatyk, a każdy krok czułam jak 10 w normalnym stanie. Mój mąż tonął w zachwytach, a ja swoim skwaszeniem "dla równowagi" odpowiadałam, no przecież to jest podobne jak w Krakowie. Tak to mniej więcej wyglądało. Było jednak tam kilka rzeczy, które wyróżniają to miasto i czynią je w moim odczuciu,jedynym w swoim rodzaju. Są to : York Minster, Jorvik i pozostałości zamku. 

Totalnie wyjatkowa jest historia Yorku, który położony jest w miejscu, gdzie rzeki Ouse i Foss spotykają się. Dzięki temu York był niezwykle ważny pod względem strategicznym i handlowym. Już w 71 r. n.e. Rzymianie docenili to dogodne połozenie i założyli tam miasto Eboracum.  W IX i X wieku York został zdobyty przez Wikingów , którzy na prawie 100 lat stworzyli tam ważny port handlowy - Jorvik. W 1068 roku York przeszedł na stałe w ręce Normanów. 

Będąc w Yorku, warto się przejść po malutkiej uliczce "The Shambles", która jest jedną z wizytówek Yorku. Malutka, ciasna, gdzie jeszcze w XIX wieku miało swoją siedzibę 25 sklepów mięsnych. Najstarsza kamienniczka datowna jest na XIV wiek. To musiało być niezłe przeżycie, przejść "The Shambles" w czasach ich mięsnej świetności, kiedy wołowina, wieprzowina i inne kawałki zwierzaków wystawiano w witrynach. A krwista czerwień była kolorem dominującym na ulicy. Po takim spacerze wegetarianin mógłby skończyć z traumą na całe życie. Dzisiaj mięso zastąpiły pamiątki i kawiarenki. 

Kolejną atrakcją Yorku są duchy. Znawcy tematu twierdzą, że York jest najbardziej nawiedzonym miejsce w Anglii. Niemal co drugi dom ma swojego ducha. Ktoś widział tam armię rzymską paradującą nieopodal York Minster. Ja podchodzę sceptycznie do wszelkich paranormalnych zjawisk, więc sobie podarowałam wycieczkę śladami nawiedzonego Yorku, jednak jeśli ktoś jest fanem tematyki, może sobie zafundować spacer po najbardziej nawiedzonych rejonach Yorku. Podobno warto, jak twierdzi mój mąż. 

Tego wieczoru, kiedy mój mąż poszedł tropić duchy w Yorku, ja przeszłam się po starych murach obronnych Yorku. I muszę przyznać, że doznania były rewelacyjne ponieważ akurat zachodziło słońce a ja szłam ze wschodu na zachód, więc widok miałam przepiękny. A kiedy się odwróciłam mogłam podziwiać cudowną York Minster.

Myślę, że będę musiała wrócić do Yorku, być może z naszym synkiem, aby pokazać mu miasto o wyjątkowej historii i atmosferze. Najbardziej europejskie miasto w Anglii, bo chyba tak mogę określić te podobieństwa do Torunia czy Gdańska. 

środa, 08 lutego 2012

Zachody i wschody słońca zawsze przypominają mi, jaki śliczny jest ten świat i przywracają potrzebny dystans do wszystkiego. 

Tak zachodziło słońce nad Dorset w ostatni mroźny piątek. W tle widać wzgórza na Purbeck.



 

17:58, viki_on_line , Zapiski
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 09 stycznia 2012

"Dobry duszek podróżuje w czasie aby pomóc Lordowi Tańca ochronić lud przed złym Lordem Ciemności. Zło kontra bohaterski Lord Tańca, niesamowita opowieść zabiera widza w świat miłości, ryzyka i pożadania...". Cała opowieść przedstawiona przy pomocy tańca. 

 Wreszcie udało mi się zobaczyć irlandzkich tancerzy na żywo. I było warto... Taniec na najwyższym poziomie, moim skromnym laickim zdaniem. Tempo, muzyka, gra świateł i zdolności tancerzy, to wszystko tworzy niesamowite widowisko. Ogólnie polecam!!!

sobota, 24 grudnia 2011

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim, którzy będą mieli okazję tu zajrzeć, aby te Święta upłynęły Nam w rodzinnej i ciepłej atmosferze. 

Pozdrawiam Viki

:)

15:02, viki_on_line
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
CURRENT MOON
Hit Counter
Free Web Counter PustaMiska - akcja charytatywna Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...